sobota, 21 czerwca 2008

Limfocyt kontra nowotwór

W czasopiśmie "The New England Journal of Medicine" naukowcy opublikowali obiecujące doniesienia dotyczące nowego sposobu wali z nowotworami. Badacze zdołali tak pobudzić układ immunologiczny chorego, iż był on w stanie sam zniszczyć guza. Zaletą tego typu leczenia, w porównaniu z chemioterapią, jest wybiórcze niszczenie wyłącznie komórek nowotworowych, podczas gdy tradycyjne leki mają liczne skutki uboczne i wpływają negatywnie na cały organizm.

Podobne badania były już prowadzone od lat, jednak po raz pierwszy efekty były tak dobre. Podczas poprzednich prób immunoterapia była łączona z chemioterapią. Tym razem zrezygnowano całkowicie z dodatkowych leków.

Naukowcy wyizolowali z krwi mężczyzny chorującego na raka skóry limfocyty T4+. Wyizolowane limfocyty miały zdolność rozpoznawania specyficznych białek obecnych na powierzchni komórek nowotworowych. Te komórki zostały namnożone w laboratorium, a następnie wprowadzone ponownie do krwi chorego. Po dwóch miesiącach od wstrzyknięcia limfocytów tomografia komputerowa nie wykazała obecności jakichkolwiek guzów, mimo że przed podjęciem leczenia pacjent miał liczne przerzuty do płuc i węzłów chłonnych. Co więcej po dwóch latach od terapii nie nastąpiła wznowa.

Limfocyty T4+ to jede z rodzajów białych ciałek krwi odpowiedzialnych za walkę z infekcjami. Są to tak zwane komórki pomocnicze. Ich zadaniem jest rozpoznanie chorych komórek, oraz pobudzenie limfocytów T8+ zwanych "komórkowymi zabójcami" do atakowania komórek nowotworu. W przeciwieństwie do leków, które są szybko usuwane z organizmu, komórki T4+ pozostają we krwi człowieka przez dziesiątki lat chroniąc przed wznową nowotworu.

Opisane badania przeprowadzono tylko na jednym pacjencie. Osiągnięty sukces skłonił badaczy do podjęcia kolejnych prób, tym razem na większej grupie chorych. Jeśli i te próby zakończą się sukcesem terapia zostanie wdrożona w ciągu kilku lat.

czwartek, 19 czerwca 2008

Nawet bakteria nie siada


Choć od czasów Fleminga i odkrytej przez niego penicyliny stworzono już wiele nowych antybiotyków bakterie wciąż stanowią nie lada problem. Te małe jednokomórkowe organizmy mogą dzielić się nawet co 20 minut. Dzięki temu nie tylko bardzo szybko zasiedlają nowe miejsca, ale też bardzo szybko ewoluują przystosowując się do nowego środowiska. Ponadto bakterie mają niezwykłą zdolność przekazywania sobie wzajemnie genów warunkujących odporność na niekorzystne warunki środowiska i szkodliwe substancje np. antybiotyki. Geny te kodują białka, które maja zdolność zniszczyć cząsteczkę antybiotyku, albo wyrzucić ja z wnętrza bakterii.
Z powyższych powodów naukowcy poszukujący nowych leków są zawsze o krok za bakteriami. Największy problem stanowią bakterie żyjące w środowisku szpitalnym. Okazuje się ze to właśnie w szpitalu najłatwiej złapać groźną infekcję spowodowaną przez bakterię odporną na wiele różnych antybiotyków. Ze względu na stosowanie w szpitalach wielu różnych środków bakteriobójczych to co przetrwało na prawdę trudno jest zwalczyć.
By zwiększyć wrażliwość bakterii na antybiotyki należałoby na pewien czas zaprzestać ich stosowania. Wówczas bakterie utraciłyby geny warunkujące odporność. Jak to możliwe? Geny te zanjdują cię zwykle nie na chromosomie, który zawiera podstawowe geny, niezbędne do życia komórki, ale na plazmidzie - małej kolistej cząsteczce DNA. Taki plazmid jest dla bakterii dodatkowym balastem i bakterie utrzymują go tak długo jak długo jest to dla nich korzystne. Gdy ze środowiska znikają antybiotyki geny niesione na plazmidzie stają się niepotrzebnym obciążeniem i plazmid jest gubiony podczas kolejnych podziałów. Z oczywistych powodów nie możemy jednak tak po prostu przestać używać antybiotyków i detergentów w szpitalach.
Stąd pomysł pewnej firmy by stworzyć polimery, który będą miały właściwości samo- -sterylizujące. Polimery takie mogłyby posłużyć do wykonywania blatów, prześcieradeł chirurgicznych itp. Jeśli bakteria znajdzie się na np. na blacie wykonanym z takiego polimeru oddziaływanie polimeru ze ścianą komórkową bakterii całkowicie uniemożliwi patogenowi rozmnażanie i spowoduje jego śmierć w krótkim czasie. Mechanizm działania całkiem odmienny od antybiotyków uniemożliwi bakteriom uzyskanie odporności.
Twórcy tego szczególnego materiału przypominają, że ma on właściwości samo-sterylizujące a nie samo-czyszczące. Do mycia i prania nie trzeba będzie jednak stosować tak silnych detergentów, zbędne też staną sie dodatkowe zabiegi mające na celu wyjałowienie.
...i nawet bakteria nie siądzie :D

środa, 11 czerwca 2008

Wykryć nowotwór


Onkolodzy jak mantrę powtarzają, że wyleczenie nowotworu zależy od tego jak szybko zostanie wykryty. Większość obecnie dostępnych badań jest dość czasochłonna i wymaga opanowania skomplikowanych procedur przez osobę wykonującą badanie i interpretującą jego wynik.
Teraz, dzięki naukowcom z Texasu, okazuje się że można wykryć nowotwór szybciej i łatwiej niż komukolwiek się śniło. Wystarczy badanie śliny. Wydaje się niewiarygodne, a jednak jest możliwe.
Ślina to nie tylko woda, ale też mieszanina ogromnej ilości białek. Skład tej mieszaniny ulega zmianie pod wpływem procesów chorobowych toczących się w naszym ciele. Badacze znaleźli 49 specyficznych białek, których zmiany stężenia mogą nas informować o rozwoju raka piersi. Co więcej, badanie zawartości w ślinie tych białek pozwala nie tylko stwierdzić obecność nowotworu, ale także ocenić stopień jego zaawansowania.
Obecnie naukowcy pracują nad stworzeniem urządzenia, które umożliwiłoby przeprowadzenie badania w gabinecie lekarza rodzinnego czy u dentysty. Ponadto trwają badania mające na celu znalezienie białek które pomogłyby w diagnozowaniu innych niż rak piersi nowotworów.

wtorek, 10 czerwca 2008

Marchewka czy suplment diety?


Już dziesiątki lat temu autorzy powieści science-fiction snuli wizję zastąpienia jedzenia tabletkami: biała tabletka zamiast bułeczki, czerwona zamiast wędlinki i może jeszcze zielona kapsułka zamiast sałaty. Wystarczy popić wodą i już zjedliśmy śniadanie zapewniające nam dokładnie zbilansowaną dawkę węglowodanów, białek, tłuszczy, witamin i mikroelementów, która zaspokoi nasze potrzeby aż do obiadu również składającego się z kilku pigułek i szklanki wody.
Obecnie w sklepach i Internecie zaroiło się od różnego rodzaju suplementów diety, a w szczególności przeróżnych antyoksydantów. W teorii mają one uzupełnić wszelakie niedobory diety i zapewnić długie i zdrowe życie za "przystępną" cenę. Tak głoszą reklamy i napisy na opakowaniach: "…może chronić przed szkodliwym działaniem wolnych rodników i wspomagać ochronę układu krążenia.*" Większość z nas niestety nie dostrzega lub ignoruje gwiazdkę na końcu zdania. Jeśli jednak zechcemy się dowiedzieć co się pod tą gwiazdką kryje, przeczytamy bardzo drobnym druczkiem: "Powyższe twierdzenie nie zostało potwierdzone przez FDA. Ten produkt nie jest przeznaczony do leczenia i zapobiegania jakimkolwiek chorobom."
A zatem chronią czy nie chronią?
Antyoksydanty, jak nazwa wskazuje, mają chronić przed oksydacją, czyli utlenianiem. Procesy utleniania i produkcja wolnych rodników są nieodłączną częścią metabolizmu. Prawdą jest, że nadmiar wolnych rodników może wyrządzać w organizmie szkody, np. poprzez zwiększanie lepkości cholesterolu wolne rodniki sprzyjają powstawaniu zatorów w naczyniach krwionośnych, a to prowadzi do zawałów serca. Jednak prawidłowo działający organizm ma wystarczająco dużo mechanizmów obronnych by chronić się przed reaktywnymi formami tlenu. Wystarczy wspomóc go spożywając warzywa i owoce zawierające witaminy C, A i E np. tytułową marchewkę. Ponadto intensywna produkcja wolnych rodników, tzw. "wybuch tlenowy" jest jednym ze sposobów niszczenia patogennych mikroorganizmów.
Podczas gdy wiele badąń pokazało korzystny wpływ na stan zdrowia, a przede wszystkim układu krążenia, diety bogatej w warzywa i owoce zawierające naturalne antyoksydanty, wiele innych badań pokazało, że suplementy diety nie mają tak korzystnych właściwości. Ponadto ich nadmiar może nam zaszkodzić utrudniając zachodzenie naturalnych procesów utleniania.
Jak wyjaśnić to, że witaminy zawarte w pożywieniu i te w tabletkach mogą różnie działać? W końcu to te same witaminy. Wyjaśnienia mogą być dwa. Po pierwsze jest bardzo prawdopodobne, że osoby stosujące zdrową, zróżnicowaną dietę dbają o swoje zdrowie również poprzez dużą aktywność fizyczną, a więc chronią się przed zawałami lepiej niż ci, który ograniczają się do łykania tabletek. Po drugie witaminy zawarte w pożywieniu z natury są we właściwych proporcjach i właściwej postaci. Natomiast stworzenie idealnie zbilansowanej sztucznej mieszaniny i podanie jej w najlepiej przyswajalnej formie graniczy z cudem.
Ja zatem stawiam na marchewkę.