
Już dziesiątki lat temu autorzy powieści science-fiction snuli wizję zastąpienia jedzenia tabletkami: biała tabletka zamiast bułeczki, czerwona zamiast wędlinki i może jeszcze zielona kapsułka zamiast sałaty. Wystarczy popić wodą i już zjedliśmy śniadanie zapewniające nam dokładnie zbilansowaną dawkę węglowodanów, białek, tłuszczy, witamin i mikroelementów, która zaspokoi nasze potrzeby aż do obiadu również składającego się z kilku pigułek i szklanki wody.
Obecnie w sklepach i Internecie zaroiło się od różnego rodzaju suplementów diety, a w szczególności przeróżnych antyoksydantów. W teorii mają one uzupełnić wszelakie niedobory diety i zapewnić długie i zdrowe życie za "przystępną" cenę. Tak głoszą reklamy i napisy na opakowaniach: "…może chronić przed szkodliwym działaniem wolnych rodników i wspomagać ochronę układu krążenia.*" Większość z nas niestety nie dostrzega lub ignoruje gwiazdkę na końcu zdania. Jeśli jednak zechcemy się dowiedzieć co się pod tą gwiazdką kryje, przeczytamy bardzo drobnym druczkiem: "Powyższe twierdzenie nie zostało potwierdzone przez FDA. Ten produkt nie jest przeznaczony do leczenia i zapobiegania jakimkolwiek chorobom."
A zatem chronią czy nie chronią?
Antyoksydanty, jak nazwa wskazuje, mają chronić przed oksydacją, czyli utlenianiem. Procesy utleniania i produkcja wolnych rodników są nieodłączną częścią metabolizmu. Prawdą jest, że nadmiar wolnych rodników może wyrządzać w organizmie szkody, np. poprzez zwiększanie lepkości cholesterolu wolne rodniki sprzyjają powstawaniu zatorów w naczyniach krwionośnych, a to prowadzi do zawałów serca. Jednak prawidłowo działający organizm ma wystarczająco dużo mechanizmów obronnych by chronić się przed reaktywnymi formami tlenu. Wystarczy wspomóc go spożywając warzywa i owoce zawierające witaminy C, A i E np. tytułową marchewkę. Ponadto intensywna produkcja wolnych rodników, tzw. "wybuch tlenowy" jest jednym ze sposobów niszczenia patogennych mikroorganizmów.
Podczas gdy wiele badąń pokazało korzystny wpływ na stan zdrowia, a przede wszystkim układu krążenia, diety bogatej w warzywa i owoce zawierające naturalne antyoksydanty, wiele innych badań pokazało, że suplementy diety nie mają tak korzystnych właściwości. Ponadto ich nadmiar może nam zaszkodzić utrudniając zachodzenie naturalnych procesów utleniania.
Jak wyjaśnić to, że witaminy zawarte w pożywieniu i te w tabletkach mogą różnie działać? W końcu to te same witaminy. Wyjaśnienia mogą być dwa. Po pierwsze jest bardzo prawdopodobne, że osoby stosujące zdrową, zróżnicowaną dietę dbają o swoje zdrowie również poprzez dużą aktywność fizyczną, a więc chronią się przed zawałami lepiej niż ci, który ograniczają się do łykania tabletek. Po drugie witaminy zawarte w pożywieniu z natury są we właściwych proporcjach i właściwej postaci. Natomiast stworzenie idealnie zbilansowanej sztucznej mieszaniny i podanie jej w najlepiej przyswajalnej formie graniczy z cudem.
Ja zatem stawiam na marchewkę.