W naszym organizmie w ciągu całego życia wielokrotnie pojawiają się "zbuntowane" komórki. Jeśli nic ich nie powstrzyma będą sie one dzielić bez ustanku i staną sie komórkami nowotworowymi. Na ogół nasz układ odpornościowy potrafi je wykryć i zniszczyć nim staną się na prawdę groźne. Czasem jednak takim nieprawidłowym komórkom udaje się ukryć i pozostają niezauważone do czasu, aż zmienią się tak bardzo, że stają się niezniszczalne dla naturalnych systemów obronnych naszego ciała.
Skoro to, czy nowotwór się rozwinie czy nie, zależy od tego, czy "zbuntowane" komórki zdołają umknąć czujnym komórkom układu odpornościowego, oczywistym wydaje się próba wspomożenia tegoż układu w walce z rakiem. W celu ochrony przed wirusami i bakteriami stosujemy szczepienia, które nie wywołując choroby aktywują układ odpornościowy i przygotowują go na potencjalny kontakt z patogenem. Również w przypadku nowotworów naukowcy postanowili zastosować tą strategię i tak zastymulować układ immunologiczny, by z większą łatwością i skuteczniej niszczył komórki nowotworowe. Postanowili zatem stworzyć szczepionkę na raka.
Wiele komórek rakowych ma na swojej powierzchni specyficzne białka, które mogą być swoistą etykietką, czy światłem alarmowym dla komórek-zwiadowców układu immunologicznego. Jeśli wstrzyknie się człowiekowi takie białka, podobnie jak podaje się szczepionkę przeciw wirusom, białka zostaną rozpoznane przez komórki-zwiadowców, a te pobudzą inne koórki do produkcji specyficznych przeciwciał. Przeciwciała te będą wiązać się do powierzchni komórek posiadających nowotworowe białko. Związanie przeciwciał jest sygnałem dla komórek - zabójców, że wyznakowaną komórkę należy wyeliminować.
Grupie naukowców z USA i Australii udało się znaleźć odpowiednie białka. Odpowiednio spreparowane białka zostały podane myszom. Po pewnym czasie zaszczepionym zwierzętom wszczepiono pod skórę komórki nowotworowe, a następnie badano, czy z komórek tych rozwinęły się guzy nowotworowe. Podobnie postąpiono również z niezaszczepionymi myszami. Stwierdzono, że około połowa zaszczepionych zwierząt poradziła sobie z komórkami nowotworowymi, podczas gdy wszystkie nieszczepione myszy chorowały.
Zadziałało u myszy, może zadziała też u człowieka? Niestety droga od laboratoryjnego gryzonia do człowieka jest daleka i na cudowną szczepionkę przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.
Wiele komórek rakowych ma na swojej powierzchni specyficzne białka, które mogą być swoistą etykietką, czy światłem alarmowym dla komórek-zwiadowców układu immunologicznego. Jeśli wstrzyknie się człowiekowi takie białka, podobnie jak podaje się szczepionkę przeciw wirusom, białka zostaną rozpoznane przez komórki-zwiadowców, a te pobudzą inne koórki do produkcji specyficznych przeciwciał. Przeciwciała te będą wiązać się do powierzchni komórek posiadających nowotworowe białko. Związanie przeciwciał jest sygnałem dla komórek - zabójców, że wyznakowaną komórkę należy wyeliminować.
Grupie naukowców z USA i Australii udało się znaleźć odpowiednie białka. Odpowiednio spreparowane białka zostały podane myszom. Po pewnym czasie zaszczepionym zwierzętom wszczepiono pod skórę komórki nowotworowe, a następnie badano, czy z komórek tych rozwinęły się guzy nowotworowe. Podobnie postąpiono również z niezaszczepionymi myszami. Stwierdzono, że około połowa zaszczepionych zwierząt poradziła sobie z komórkami nowotworowymi, podczas gdy wszystkie nieszczepione myszy chorowały.
Zadziałało u myszy, może zadziała też u człowieka? Niestety droga od laboratoryjnego gryzonia do człowieka jest daleka i na cudowną szczepionkę przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.